Podsumowanie spotkania dedykowanemu obecnej sytuacji na Białorusi w ramach Prezentacji Serii Wydawniczej – Wschodni Express

Gośćmi studia byli wybitni białoruscy autorzy: Julia Cimafiejewa i Alhierd Bacharewicz
oraz wykładowcy:
dr hab. Hubert Łaszkiewicz, Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego
dr hab. Tomasz Stępniewski, zastępca dyrektora Instytutu Europy Środkowej.
Spotkanie moderowała Aleksandra Zińczuk.

dr hab. Hubert Łaszkiewicz

Białoruś w czasach kryzysu – możliwe scenariusze wydarzeń.

W sierpniu 2020 roku wybory prezydenckie na Białorusi wygrał Aleksander Łukaszenka
  - dotychczasowy (od 26 lat) prezydent/głowa państwa Białorusi. To jest wersja wydarzeń, którą przedstawiają oficjalne organy władzy Białorusi: Państwowa Komisja Wyborcza, Prezydent, inne organy władzy. W opinii tej części obywateli Białorusi, którzy protestują przeciwko ogłoszonym wynikom wyborów – wygrała je Swiatłana Cichanouska, która była kontrkandydatką A. Łukaszenki. W opinii międzynarodowej jedni pogratulowali zwycięstwa A. Łukaszence, inni mają co do tego wątpliwości. Represje, którymi A. Łukaszenka usiłuje zdławić protesty obywateli Białorusi przeciwko swojej osobie (jednym z haseł jest życzenie wobec niego, aby odszedł: ludzie skandują „uchadzi”), budzą sprzeciw w Europie i na świecie – pomimo tego od dwóch miesięcy nie widać ze strony A. Łukaszenki dobrej woli, aby rozpocząć dialog z opozycją: Radą Konsultacyjną, jej Prezydium. To już dwa miesiące protestów, dwa miesiące próby sił. Kto wyjdzie z niej zwycięsko?
Czy urzędujący Prezydent Białorusi, czy opozycja – jak będzie wyglądała przyszłość polityczna Białorusi?

W trwających od 1994 roku rządach Aleksandra Łukaszenki obecny kryzys wydaje się najpoważniejszy. Wynika to z masowości protestów. Uczestniczą w nich obywatele z różnych grup wiekowych, zawodowych i nie ograniczają się one tylko do Mińska lub dużych miast. Ta powszechność jest źródłem złości i zdziwienia – chyba ? – samego prezydenta
A. Łukaszenki.

Pytania o przyszłość protestów i szerzej: przyszłość Białorusi są bardzo zasadne. Czy A. Łukaszenka utrzyma władzę i jak będą układały się stosunki gospodarcze, polityczne i inne pomiędzy Białorusią a jej najbliższymi sąsiadami (Litwą, Łotwą, Federacją Rosyjską, Ukrainą i Polską), w jaki sposób zmieniła się już sama Białoruś i w jakim kierunku podążają zmiany zachodzące wewnątrz tego kraju. Nie przesądzając o słuszności proponowanych hipotez, warto je wypowiedzieć, bo sytuacja na Białorusi jest dla nas ważna z dwóch powodów: po pierwsze przez solidarność ze wszystkimi poszukującymi lepszych rozwiązań politycznych, które zapewnią obywatelom uczestnictwo w podejmowaniu decyzji,
które ich dotyczą, po drugie – Białoruś to bliski sąsiad z którego mieszkańcami łączy Polskę i jej obywateli bardzo wiele i bardzo złożonych więzi.

Protesty kobiet – tak się składa, że przeciwko A. Łukaszence i jego rządom protestują kobiety, często samodzielnie, w dużych grupach – wychodzą na ulicę, są czasami bite, zatrzymywane i upokarzane. Władza traci w ten sposób twarz – surowego, tak, ale też sprawiedliwego i życzliwego opiekuna. Brutalność zachowań policji białoruskiej wobec matek, żon, córek i dziewczyn zmienia sytuację w sensie moralnym – A. Łukaszenko staje się „twarzą” tych brutalnych działań. Tę skazę trudno będzie mu zatrzeć i wyjaśnić; prawdopodobnie im więcej czasu minie od wydarzeń, tym bardziej udokumentowana wspomnieniami opowieść o nich będzie drążyła społeczeństwo białoruskie.
Tym bardziej, że dokumentacja tych działań policji żyje już własnym życiem w postaci nie tylko wspomnień, ale przede wszystkim obrazów (zdjęć, filmów, relacji) w mediach społecznościowych.

Znaki kultury, jako znaki sprzeciwu. Zaczęło się od portretu kobiety autorstwa Chaima Soutine’a („Ewa”). Było to jeszcze w czerwcu/lipcu – jeszcze przed wyborami. Nie wchodząc w całą złożoną  historię związaną z kolekcją sztuki modernistycznej z XX wieku wystawioną w Pałacu Sztuki w Mińsku, która została „aresztowana” przez A. Łukaszenkę – należy wskazać, że także wybory estetyczne stają się znakami sprzeciwu politycznego. Od tytułu obrazu – „Ewa” – urobiono termin „ewalucja” = „rewolucja”. To ważne o tyle, że znaki kultury, znaki tożsamości estetycznej na Białorusi kształtowały się w czasach radzieckich przede wszystkim. A przynajmniej te, które były powszechnie w użyciu: obecna na ulicach miast, wsi, w nauczaniu szkolnym (tym najbardziej powszechnym). Nawiązywały one – od czasów białorutenizacji w latach 1920. do tradycji wiejskich – kiedyś przecież powszechnego doświadczenia Białorusinów. Jednakże teraz symbole wiejskie i symbolika czasów radzieckich (droga A. Łukaszence) są zestawiane (nie tyle odrzucane,
co wzbogacane, różnicowane…) z nowymi doświadczeniami państwa i narodu, które obejmują zarówno odległą przeszłość, jak też współczesne nowe (może czasami bardzo obrazoburcze i krytyczne) poszukiwania estetyczne. Ujmując to w dużym uproszczeniu: A. Łukaszenka reprezentuje w sensie artystycznym, estetycznym „bezruch”, odmowę dostrzeżenia zmian (ich konieczności, ich sensu i przede wszystkim prawa do dokonywania zmian). Jeżeli ta obserwacja jest słuszna, to wydaje się możliwe, że bez względu na losy A. Łukaszenki, jako przywódcy, to sztuka (w tym sztuki wizualne, na przykład teatr alternatywny, znaki graficzne rozpowszechniane przez sieć, piosenki, muzyka, wiersze)
nabiorą znaczenia politycznego: będą znakiem niezgody na to, co jest teraz. Zwiększenie pluralizmu w dziedzinie estetyki nie jest na pewno siłą polityczną działającą wprost
i od razu – jest jednak zjawiskiem zmieniającym świadomość społeczną. I to następuje na Białorusi – a dokładniej: procesy te ulegają wzmocnieniu i zapewne autonomizacji
w czasie protestów. O ile znakiem solidarności Białorusinów na jesieni minionego roku na ulicach Wilna w czasie ponownego pogrzebu bohatera powstania 1863 roku,
Kastusia Kalinouskiego, były biało – czerwono – białe flagi Białoruskiej Republiki Ludowej i herb Pahonnia na fladze (symbole państwowości białoruskiej nawiązujące
do Wielkiego Księstwa Litewskiego), o tyle do tych znanych już symboli dołączą też nowe – artystyczne – mniej powszechne, ale także wyrażające sprzeciw: już nie tylko wobec zniewolenia politycznego, ale także estetycznego, kulturalnego.

Miejsce języka białoruskiego i rosyjskiego jako narzędzia komunikacji i wyrażania siebie – tożsamości. Swiatłana Cichanouska w czasie kampanii prezydenckiej przechodziła płynnie z mówienia po rosyjsku na białoruski i z powrotem. Kwestia językowa na Białorusi nie jest łatwa – być może jednak rozwiązana zostanie inaczej niż myślano o tym dotychczas. Być może język rosyjski (w wersji używanej na Białorusi – ale nie chodzi tu tylko o trasiankę) nie będzie znakiem anty-białoruskości, zgody na rządy autorytarne
A. Łukaszenki. Jego obecność będzie po prostu przyjmowana jako jeszcze jeden znak dziedzictwa przeszłości, z której Białoruś się wyłoniła, wyłania, tworzy się ciągle.
Rzecz jasna to pytanie otwarte i tylko sami Białorusini i obywatele tego kraju mogą na to odpowiedzieć.

Emigracja. Od 1994 roku fal emigracji politycznej z Białorusi było kilka. W roku 2020 rozpoczęła się także emigracja ekonomiczna spowodowana wydarzeniami politycznymi: przedstawiciele sektora IT migrują ze swoimi przedsiębiorstwami do krajów sąsiednich z obawy przed zagrożeniem ze strony A. Łukaszenki. Kierunki tej migracji są różne:
Litwa, Ukraina, Niemcy, Polska, czy także Rosja? Jest to proces, który może się nasilić, zintensyfikować, jeżeli nie nastąpią satysfakcjonujące zmiany na Białorusi.
Rosnąca diaspora białoruska w Europie i na świecie może (choć wcale nie musi) stać się jednym z elementów zmian w przyszłości na Białorusi. Dzięki sieci możliwość komunikacji pomiędzy diasporą, a tymi, którzy zostali będzie nieporównanie łatwiejsza i skuteczniejsza niż pomiędzy dawnymi emigracjami politycznymi z Europy Środkowej i Wschodniej
a ich krajami pochodzenia.

Concordia discordans czy Discordia concordans? Zamiast podsumowania. Białoruś jest krajem technologicznie nowoczesnym, jej obywatele są wykształceni.
Czy rosnące zróżnicowanie w opiniach na temat rozwiązań politycznych, gospodarczych, prawnych i estetycznych dotyczące Białorusi po A. Łukaszence będzie tym, co opozycję zjednoczy (Discordia concordans), czy też odwrotnie: rosnące porozumienie (Concordia discordans), które będzie oparte raczej o poczucie słuszności moralnej niż rozwiązania prawne, polityczne i gospodarcze, doprowadzi do zniechęcenia zmianą i powrotu do jakiejś formy autorytaryzmu, który zapewni stabilność w zamian za wolność?
Nie sądzę, że ta alternatywa ogranicza możliwe scenariusze przyszłości. Patrząc życzliwie, ale z dystansu, jednocześnie z nadzieją – mam wrażenie, że możliwe scenariusze przyszłości tworzyć trzeba, ale zawsze pamiętając, że dopiero czas przyszły dokonany odpowie na nasze pytania i wątpliwości. Teraz więc należy życzyć Białorusinom i Białorusi wolności, podmiotowości, powodzenia we wszystkich dobrych sprawach, które zrealizują wyznawane ideały, nadzieje i oczekiwania.

Chaj żywie Biełaruś!

dr hab. Hubert Łaszkiewicz
Lublin, październik 2020 r.


dr hab. Tomasz Stępniewski


Białoruś po wyborach prezydenckich 2020: jaka reakcja Zachodu?[1]

Po wyborach prezydenckich 9 sierpnia 2020 roku na Białorusi nastąpiła bezprecedensowa fala protestów społecznych przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki.
Iskrą, która wywołała te protesty, było rażące fałszowanie wyników wyborów, które ogłosiły zwycięzcą Łukaszenkę z prawie 80% głosów. W odpowiedzi na ogólnokrajowe demonstracje i strajki reżim zareagował brutalną siłą, pobijając i zatrzymując tysiące protestujących.

Zachód
, reprezentowany przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone, szybko potępił przemoc. Jednak w ich odpowiedzi na sytuację na Białorusi brakuje spójnego
i konsekwentnego podejścia.
Pojawia się pytanie: jak UE i USA mogą i powinny zareagować na kryzys, który obecnie rozwija się na Białorusi? Można wskazać kilka możliwych kierunków działań, które miałyby na celu wywarcie presji na reżim Łukaszenki, aby zaprzestał łamania praw człowieka i ostatecznie doprowadził do nowych wyborów
i przekazania władzy.
Te działania obejmują:

Sankcje. UE i USA mają wiele możliwości wprowadzenia sankcji. Obejmuje to sankcje osobiste, nałożone zarówno na wysokich członków reżimu, jak i na członków sektorów siłowych odpowiedzialnych za pobicia, wysokich rangą funkcjonariuszy policji oraz sędziów i prokuratorów, którzy brali udział w tysiącach bezprawnych procesów przeciwko pokojowym demonstrantom i aktywistom. Sankcje gospodarcze powinny być wymierzone w duże przedsiębiorstwa państwowe, które mają znaczny udział w eksporcie, zasilające białoruski budżet, a także te, które mają aktywa za granicą.

Wspieranie dla Białorusinów. Nie ma wątpliwości, że bezpośrednim celem działań Zachodu wobec Białorusi powinno być natychmiastowe uwolnienie wszystkich więźniów politycznych i zakończenie brutalnych represji. UE i USA już stanowczo oświadczyły, że nie uznają wyników wyborów prezydenckich. Powinno to również oznaczać,
że po oficjalnym wygaśnięciu kadencji Łukaszenki w listopadzie nie należy już uznawać go za prezydenta Białorusi. Ponadto Zachód powinien wezwać do zorganizowania nowych, wolnych wyborów z udziałem międzynarodowych obserwatorów w terenie, aby potwierdzić ich uczciwość. Zachód powinien także zadeklarować swoje poparcie dla prawa Białorusinów do samostanowienia. Ta deklaracja jest więcej niż symboliczna, ponieważ niesie konsekwencje prawne dla społeczności międzynarodowej.

Przygotowanie do delikatnego okresu przejściowego. Zachód powinien mieć długofalową strategię wobec Białorusi. Na okres przejściowy należy zaoferować specjalny
„Plan Marshalla” dla kraju, który zapewniłby poważne finansowanie restrukturyzacji gospodarki kraju i byłby kompleksowym planem stymulacyjnym obejmującym dotacje i pożyczki wraz z preferencyjnym dostępem do rynków zagranicznych.

Wreszcie Zachód nie powinien ignorować roli Rosji w tym procesie. Każda strategia okresu przejściowego powinna uwzględniać (i potencjalnie angażować) także Rosję. Zachód musi uznać, że obecne protesty nie są ani prozachodnie, ani antyrosyjskie. Jednocześnie Zachód powinien rozumieć intencje Kremla wobec Białorusi i nie dopuścić do zastąpienia jednego brutalnego reżimu innym.

[1] Szerokie omówienie analizowanego tematu znajduje się w publikacji: Adam Reichardt, Tomasz Stępniewski (eds.), Crisis in Belarus. How should the West respond?, „ IEŚ Policy Papers”, nr 8/2020, Instytut Europy Środkowej, Lublin 2020, https://ies.lublin.pl/aktualnosci/ies-policy-papers-82020-crisis-in-belarus-how-should-the-west-respond-27102020

dr hab. Tomasz Stępniewski
Lublin, październik 2020 r.
 

Ta strona używa cookies celem umożliwienia rejestracji uczestników wydarzenia i obsługi procesów pokrewnych. Korzystając z tej strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Akceptuję